O tym, jak Internet wpłynął na marketing

ogólne

14 sierpnia 2019

Autor: Michał Pawelec

Każdy przedsiębiorca, prędzej czy później zada sobie jedno proste pytanie. Jak pozyskać klienta? Niektórzy myślą nad tym jeszcze na etapie tworzenia swojej działalności, inni zaś w chwilach kryzysu, kiedy spada liczba chętnych na ich produkt, bądź usługę, a jeszcze inna, gdy chcą jeszcze bardziej rozwinąć swoją firmę. Każdą z tych grup łączy jedna rzecz. Szukają rozwiązań, odpowiedzi. Nie zawsze jednak pojawia się ona ot tak, rano, przy kawce. Niejeden marketingowiec głowił się całe dnie, by znaleźć rozwiązanie, a jego starania spełzały na niczym.

Historia o amerykańskim biznesmenie


Na początek przenieśmy się w czasie i wyobraźmy sobie pewną sytuację.
Jest rok 1924, Nowy Jork, pewien biznesmen, nazwijmy go – John Smith, postanowił otworzyć firmę produkującą zegarki. Załatwił wszystkie formalności, rozpoczął produkcję. Pozostało mu rozpocząć dystrybucję. I tu pojawił się pierwszy poważny problem. Skąd pozyskać klienta? Zastanówmy się nad tym, jakie miał wówczas możliwości? Gazeta, ulotki, billboard, ewentualnie sprzedaż d2d*, rozdawanie wizytówek…umówmy się. Nie było łatwo. Jedne z nich były mniej, inne bardziej efektywne. Faktem jest, że nie ponosił dużych kosztów. Docierał jednak do dość małej grupy odbiorców.
To jednak nic, przy tym, co dopiero miało przyjść później.

Wojna zmienia nie tylko ludzi, ale i marketing

Po wojnie doszedł kolejny kanał marketingowy. Telewizja. Mimo iż wynaleziona znacznie wcześniej, to właśnie wtedy, po wojnie, zyskała ogromną popularność, a co za tym idzie – wartość marketingową. Zasyp reklam ogarnął każde mieszkanie, w którym gościł czarno-biały przybytek. Niemal każdy, kogo było stać na 30 sekundowe reklamy telewizyjne, zyskiwał sobie praktycznie monopol na dystrybucję w danej branży. Z czasem konkurencja zrobiła się większa, a monopol zamienił się na niezwykle cenną i co ważniejsze, dochodową – rywalizację między markami.
Tak narodziła się walka między Pepsi a Coca Colą, Nike a Adidasem, czy innymi znanymi markami. Należy w tym miejscu zaznaczyć jedną, lecz bardzo istotną rzecz. Reklamy telewizyjne, nawet w latach 50-tych, czy 60-tych, kosztowały sporo (z każdym rokiem coraz więcej), ale i trafiały do niespotykanej jak dotąd, grupy odbiorców.

Przełom w marketingu

Jednak to wciąż nic, przy tym co dopiero miało nadejść. Przełom nastąpił pod koniec lat 90-tych. W tym miejscu przenosimy się do kraju bocianów, jabłoni i pysznych pierogów ruskich – do Polski. Kraj dopiero co otrząsnął się po betonie komunizmu, a już nadchodziło nowe jutro. Wirus milenijny, którego tak bardzo obawiało się pół narodu polskiego, niósł za sobą nową jakość w marketingu o czym mało kto w Polsce sobie zdawał sprawę. Na salony wkracza nowy bóg, pan światłowodu – Internet. W ok. 20 lat zyskał dostęp do 85% domostw w naszym kraju. Od ZERA!

Internet złotym środkiem

Żeby zrozumieć co tak naprawdę to oznacza, musimy sobie uświadomić jedną rzecz.
Metoda tradycyjna (pierwszy podany przykład) daje mało, ale i kosztuje mało. Drugi sposób, czyli marketing poprzez telewizję (i radio) kosztuje dużo, ale i daje dużo. Internet zaś kosztuje mało, a daje naprawdę dużo. Ośmielę się stwierdzić, że jeszcze więcej niż telewizja. Jest bowiem DLA KAŻDEGO i trafia do klienta ot tak, można rzecz – przy okazji.
Przedsiębiorca niskim kosztem może trafić do 30 milionów Polaków i w sposób nienachalny (jeśli odpowiednio przygotowało się strategię) dać o sobie znać.

Konsekwencja

30 lat temu z usług mechanika korzystały osoby z polecenia kolegi, lub “a bo po sąsiedzku”. Dzisiaj, jak ktoś szuka mechanika, a nie znalazł jeszcze “tego jedynego”, wchodzi w Google, bądź na Facebooka i szuka odpowiednich grup.
Nastały czasy, w których przetrwa ten, kto jest odpowiednio promowany w internecie. Może promować się sam (strona internetowa, odpowiednie pozycjonowanie w Google, korzystanie z portali ogłoszeniowych, etc.), lub przez kogoś (klienci wystawiający opinie, polecający na grupach Facebookowych).
Nie promujesz się – nie rozwiniesz się. W skrajnych przypadkach – ogłosisz upadłość.
Tak właśnie internet zmienił świat biznesu. Dziś mechanik może trafić do szerszej grupy odbiorców, niż Coca-Cola jeszcze 50 lat temu, a o prostym biznesmenie z Nowego Jorku nawet nie wspominamy.

O tym, jak sprzedawać przez internet, jak wykorzystać e-marketing, jak promować siebie w internecie i o kolejnych korzyściach płynących z dobrodziejstw internetu – w kolejnych częściach nowopowstałego cyklu “Internet dla biznesu”. 

Chcesz być na bieżąco? Kolejne odsłony serii będziemy publikować w każdą środę o godz. 20:00.


—-
* d2d – z ang. door to door, czyli forma sprzedaży bezpośredniej. Polega na tym, że sprzedawca udaje się do domu klienta i tam próbuje sprzedać produkt/usługę. Bardzo popularna metoda w branży telekomunikacyjnej oraz kosmetycznej. Lata świetności w Polsce przypadały na pierwszą dekadę XXI w.